Temat najbliższego spotkania
13 grudnia 2009 r.
"Dekalog, siedem", podobnie jak pozostałe części cyklu Krzysztofa Kieślowskiego, stanowi dalekie od stereotypu rozwinięcie jednego z dziesięciorga przykazań.... Czytaj dalej...
Aktualności
Wydarzenia
6 grudnia 2009 r.
I oto po raz kolejny Kieślowski zaprasza nas do przyjrzenia się dobrze znanemu przykazaniu z nowej, oryginalnej perspektywy. Dekalog VI, "Nie cudzołóż"...
Czytaj więcej...
Sowo Życia
Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.
Mt 5, 16
Czytaj więcej...
Archiwum
6 grunia 2009 r.
I oto po raz kolejny Kieślowski zaprasza nas do przyjrzenia się dobrze znanemu przykazaniu z nowej, oryginalnej perspektywy. Dekalog VI, "Nie cudzołóż". Temat, wydawałoby się, oczywisty - a przecież trudny, bowiem poruszający problem czystości.
Film kontrastuje ze sobą dwa obrazy miłości - wyidealizowane, czyste i niewinne uczucie, oraz "miłość" fizyczną, zmysłową i pozbawioną złudzeń. Już w komentarzu poprzedzającym film padły znamienne słowa - obraz Kieślowskiego jest o poszukiwaniu miłości. O pragnieniu miłości, wpisanym w naturę każdego człowieka przez tego, który jest miłością doskonałą - przez Boga.
Główny bohater, kiedy zmuszony zostaje do zderzenia swych młodzieńczych ideałów z cyniczną kpiną z miłości, załamuje się - i wycofuje. Jego dramat nie jest jednak jedynym w filmie - kobieta, która skrzywdziła go, ukazując mu wypaczony obraz miłości, mimowolnie niemal zaczyna sama szukać tego, w co nie wierzy i z czego drwi. I tak ją Kieślowski pozostawia - z uświadomioną już potrzebą prawdziwej, bezinteresownej miłości, ze świadomością pustki i wyrzutami sumienia.
Jak pojmujemy miłość na co dzień? Czy potrafimy rozróżnić miłość bezwarunkową (gr. Agape) od "miłości" zmysłowej (gr. Eros)?
Dzieło Kieślowskiego jest gorzką ilustracją zawiedzionych nadziei i niespełnionych poszukiwań. Czy wiesz, że to jest grzech - pyta w którymś momencie rozbawiona bohaterka filmu. Tak - odpowiada jej główny bohater. Proste pytanie i prosta odpowiedź, wskazują istotne zjawisko: nawet wiedząc, że popełniają grzech, ludzie pragną miłości na tyle usilnie, iż zwiedzeni przez zauroczenie, lęk samotności bądź pożądanie, odrzucają często tę świadomość, wbrew wszystkiemu mając nadzieję, że ziszczą noszony w sercu obraz miłości. Złudzenia te szybko się zazwyczaj rozwiewają - ale wraz z nimi rozwiewa się jednocześnie ów obraz miłości czystej i bezinteresownej. Tak najprawdopodobniej stało się z bohaterką opowieści, samotną i pełną goryczy.
Miłość i czystość to pojęcia trudne, o których mówi się dużo, ale zawsze za mało - a Kieślowski w iście artystyczny sposób nakłania widza do refleksji nad tą, jakże ważną dla każdego człowieka, tematyką.
22 listopada 2009 r.
Czwarta cześć dekalogu " Czcij ojca swego i matkę swoją" podejmując temat kazirodztwa, pozostawia w odbiorcy wiele pytań, na które powinien poszukać odpowiedzi.
Kieślowski po raz kolejny nie mówi wprost, zmusza widza do głębokiej refleksji i . Już w pierwszych scenach odczuwa się pewną " dziwność", "nietypowość". Nie ma wyraźnej granicy pomiędzy rodzicem i dzieckiem. Nie wiadomo w zasadzie czy mamy do czynienia z młodą dziewczyną i starszym od niej o dwadzieścia kilka lat partnerem czy niepełną rodziną.
Kilka krótkich refleksji:
- W kontakcie z rodzicem musi być zachowana wyraźna granica tego co dopuszczalne a tym co zakłóca prawidłowy rozwój emocjonalny i erotyczny dziecka
- tylko ukształtowany rodzic, świadomy własnej tożsamości będzie mógł dobrze wypełniać swoją rolę i w sposób prawidłowy towarzyszyć dziecku w czasie jego dojrzewania.
- zarówno rodzic jak i dziecko jest odpowiedzialne za granice. U dziecka ok. 5 roku życia wykształca się poczucie wstydu i intymności. Aby proces ten przebiegł prawidłowo musi zostać poinformowane jakie zachowania są dobre, a w których musi zaprotestować. Rodzic z kolei musi prawidłowo rozważyć na ile jego czułość i bliskość jest spowodowana potrzebą zapewnienia dziecku bezpieczeństwa a na ile kompensuje sobie nimi własne potrzeby seksualne. Opiekun bierze również odpowiedzialność za przekazywanie dziecku wiedzy ,dostosowanej do wieku na temat seksualności, zachodzących zmian. Brak ostrożności w kontakcie fizycznym z własnym dzieckiem spowoduje poważne komplikacje i zaburzenia z tożsamością w wieku późniejszym, które będzie wiązało się z nieumiejętnością stworzenia dobrych, relacji z przyszłym mężem/ żoną.
08 listopada 2009 r.
Kolejna, trzecia już, część cyklu Dekalog okazała się być bardziej zrozumiała od poprzedniej. Jednakże jak wszystkie filmy z serii treść nie przekazu nie jest jednoznaczna i zapewne jest jej tyle interpretacji co osób oglądających. Po obejrzeniu filmu spróbowaliśmy podzielić się swoimi przemyśleniami na jego temat oraz na sprawy w nim poruszone. Oto kilka z nich:
Jak spędzamy dzisiejsze święta? Bohater filmu musiał zostawić rodzinę w wigilijny wieczór i przenieść się do czasów, minionej zdawałoby się już, przeszłości. Ta jednak powróciła. Pytanie jakie nam się nasuwa jest takie, czy zawsze sami możemy decydować o tym jak spędzimy dzień święty? Czy bohater mógł powiedzieć "Nie" i zostać z rodziną, zamiast szukać, niby zaginionego męża kochanki sprzed wielu lat?
Czy jest dla nas dzień święty? Czy bohaterka filmu musiała uknuć swoją intrygę właśnie w Boże Narodzenie? Przecież okazało się, że cała ta sprawa, jest przez nią zmyślona. Może w inny dzień była by bardziej przekonywująca? A może właśnie chcemy najmniej świętować, gdy przyjdzie święty dzień, choć w normalne dni wciąż marzymy o odpoczynku?
Ostatnia sprawa, nad którą zastanawiamy się co tydzień. Kim jest postać grana przez Artura Barcisia - w tej części jest on motorniczym tramwaju. Gdy spotyka na torach samochód jadący wprost na niego nawet nie próbuje zwalniać. Jakby wiedział, że w ostatniej chwili kierowca auta ucieknie. Czy jest on obserwatorem z innego - niż reszta bohaterów - świata?
25 października 2009 r.
Za nami druga część Dekalogu Kieślowskiego: "Nie będziesz brał imienia Pana Boga na daremno". Część - co przyznali właściwie wszyscy obecni - trudna, której zrozumienie wymaga dużego skupienia. Warto więc być może indywidualnie zainteresować się tym tematem, by go w pełni zrozumieć. Kilka spraw dotyczących treści, wokół których koncentrowała się dyskusja:
1. Człowiek jest bezsilny wobec spraw, które od niego nie zależą. Nie może pokładać ufności w sobie bo to nie on jest "panem życia". Nawet najlepszy lekarz nie jest w stanie powiedzieć z całą pewnością, że: "ten człowiek umrze", bądź: "ten człowiek będzie na pewno żył". Warto zatem, jak Bartymeusz - bohater niedzielnej ewangelii, zaufać Temu, który jest "Panem życia" i który chce dla nas dobrze, mimo że po ludzku może to wyglądać nieco inaczej.
2. W jakich sytuacjach można przywoływać imienia Boga? W filmie wystąpiły dwie sytuacje, co do których można zadać to pytanie. Pierwsza, w której jeden jedyny raz pada słowo "Bóg" wypowiedziane przez Dorotę - w kontekście rozgrzeszenia i druga, gdy ordynator szpitala jest niejako zmuszony przez zdesperowaną, a jednocześnie zagubioną kobietę do złożenia przysięgi zaświadczającej o śmierci jej męża. Pytanie, dlaczego w ogóle lekarz zdecydował się na wypowiedzenie owej przysięgi? Dlaczego nagle zmienił zdanie i postanowił postawić wyrok? Czy kierowały nim przesłanki typowo medyczne mówiące o nikłej szansie na wyzdrowienie? A może zrobił to z premedytacją - postawiony pod ścianą - by ratować życie dziecka (mając świadomość utraty żony oraz dwojga swoich dzieci)? Paradoksalnie, to kłamstwo, jakiego przysięgając dopuścił się ordynator URATOWAŁO ŻYCIE. Imię Boga zostało więc przywołane nie na daremnie - ocaliło coś co jest najcenniejsze.
11 października 2009 r.
Po pierwszej części "Dekalogu" nasuwa się nam kilka spostrzeżeń - wypowiedzianych zresztą na niedzielnym spotkaniu. Po pierwsze ojciec głównego bohatera "ma bogów cudzych przede mną". Dlaczego? Ano dlatego, że ufa bezgranicznie swojej wiedzy, a konkretnie powierza bezpieczeństwo jazdy swojego syna na łyżwach na zamarzniętym jeziorku matematycznym obliczeniom wytrzymałości lodowej pokrywy. Wszystko było by ok, gdyby tylko lód, który "nie mógł się załamać", nie pękł i nie doszło do tragedii. Po drugie główny bohater - chłopiec w wieku szkolnym - zadaje pytanie swojemu ojcu, co się dzieje gdy ludzie umierają. On odpowiada, że serce przestaje pracować, krew nie dopływa do mózgu, tracimy przytomność, umieramy itd. Ani wzmianki o duszy. Chłopiec czytając w gazecie nekrolog pyta się, dlaczego jest napisane: " msza święta o spokój duszy"? Ojciec, odpowiada, że niektórym łatwiej żyć, gdy wierzą w takie rzeczy jak dusza. Syn naukowca pewnego dnia spotyka swoją ciocię i pyta kim jest Bóg? Bardzo byłem ciekaw odpowiedzi którą usłyszę podczas filmu. Ciocia przytula go i pyta się co czuje - miłość - odpowiada mały Paweł. No widzisz, tym jest Bóg - odpowiada ciocia.
4 października 2009 r.
Na pierwszym spotkaniu, które miało charakter organizacyjny, zastanawialiśmy się nad tegoroczną naszą działalnością. Zadecydowaliśmy o tematyce przynajmniej tych początkowych spotkań, o ewentualnych planach i zadań związanych z ogólnie parafią i naszym duszpasterstwem. Dobra kawa-herbata, super ciacho i genialna atmosfera towarzyszyły nam w tym pierwszym spotkaniu, oby tak oczywiście dalej.
